Świece - ale jakie? 0
Świece - ale jakie?

W przededniu kalendarzowej jesieni piszę o prehistorycznym poczuciu bezpieczeństwa i spokoju :)

Ogień jest żywiołem ale kiedyś człowiek poznał, że można próbować nad nim panować. Myślę, że wtedy osiągnął poczucie bezpieczeństwa. 

Kiedy zasiadał przy ogniu dzika zwierzyna nie atakowała, rozchodzące się ciepło pozwalało się ogrzać. Z czasem człowiek nauczył się wykorzystywać ciepło do przygotowania posiłku. Kiedy był syty, ogrzany, bezpieczny godzinami wpatrywał się w płomień, żeby zatrzymać tę chwilę na dłużej i przypilnować by ogień nie zgasł. Dzisiaj nie musimy siedzieć w jaskini a wpatrywać się pozostało nam jedynie w płomień kominka lub świecy. Widok ten przynosi poczucie bezpieczeństwa.

Dlatego naturalne są ciągoty człowieka do umilania sobie chwil paleniem świecy. Pojawiły się świece pachnące, kolorowe, fikuśne. Niestety, człowiek zwykle kieruje się zasadą najniższych kosztów. Popularne stały się świece parafinowe, które nie potrzebują naczynia, można wyczarować z nich przeróżne kształty. Wszystko może byłoby dobrze gdyby wykorzystywane były na powietrzu. W pomieszczeniach, szczególnie słabo wentylowanych są szalenie niebezpieczne. Parafinę otrzymuje się z odpadów po procesie rafinacji ropy naftowej. W wyniku spalania powstają toksyczne: toluen i benzen. Są to substancje rakotwórcze powodujące nowotwory płuc, układu chłonnego, krwionośnego, toksyczne dla wątroby i nerek. Powodują osłabienie, bóle głowy, brak koncentracji.

A to tylko część problemu. Do takich świec dodawane są barwniki i tanie zapachy. Przy spalaniu ich powstają lotne związki organiczne. Często knot wzmocniony jest ołowianym drucikiem. Z palonego knota ołów uwalnia się do powietrza i jest wchłaniany przez nasz układ krwionośny przez płuca. 

Olejki eteryczne mogą być z powodzeniem dodawane do wosków, które rozpuszczamy w kominku. Nie powinny być składnikiem świecy, nie należy ich palić. 

Przepis na zdrową świecę Mydliszki:

wosk sojowy, bezpieczny knot, zapach przeznaczony do świec, przebadany, z certyfikatami jakości i bezpieczeństwa.

Przyjemnego jesiennego palenia życzę wszystkim świecomaniakom i nie tylko :)

 

OLEJ Z PESTEK MALIN - ceniony czy niedoceniany? 0
olej z pestek malin

Podobno Polska jest jednym z większych producentów malin na świecie. Jest to prawdopodobnie wynik naszego zamiłowania do spożywania tego cudownego owocu. Rozumiem teraz dlaczego zainteresowano się pozostałością po przerobieniu malin na sok. Efektem było odkrycie jednego z wartościowszych olejów wykorzystywanych w kosmetyce.

Olej z pestek malin  pozyskiwany jest poprzez wyciskanie na zimno. Nie podlega dodatkowym przeróbkom ani uzdatnianiu. Otrzymuje się czysty, niesamowicie wartościowy surowiec.

Ze względu na bardzo dużą zawartość substancji przeciwrodnikowych olej ten charakteryzuje się dużą trwałością i nie ma potrzeby specjalnego przechowywania a nawet może być wykorzystywany jako konserwant sporządzonych kosmetyków.

90% wagowych oleju z pestek malin to lipidy - głównie:

kwas linolowy - Niezbędny Nienasycony Kwas Tłuszczowy (posiadający dwa wiązania podwójne), który musi być dostarczony do organizmu, gdyż nie mamy zdolności jego produkcji. Odgrywa on bardzo ważną funkcję w skórze.

W przypadku cery suchej poprawia barierę lipidową naskórka, chroni przed utratą wody, normalizuje metabolizm skóry. Kwas linolowy jest naturalnym składnikiem sebum. U osób z cerą trądzikową zaobserwowano zmniejszoną jego ilość w łoju, czego efektem są  blokowane pory i tworzenie zaskórników a w rezultacie wyprysków. Kwas ten jest składnikiem błon komórkowych oraz wykorzystywany do produkcji cementu międzykomórkowego skóry, jest także składnikiem ceramidu I.

kwas ∝-linolenowy - również jest to NNKT (posiada 3 wiązania nienasycone)  należy do kwasów tłuszczowych omega-3.

Obydwa kwasy działają bardzo korzystnie na skórę - pozwalają zmniejszyć stres oksydacyjny, działają przeciwzapalnie, przeciwalergicznie, podnoszą odporność na zakażenia, pobudzają skórę do regeneracji. 

kwasy ω-9: oleinowy i eikozenowy - bardzo cenne, występujące w mniejszej ilości.

Kwasy omega obniżają utratę wody, poprawiając stopień nawilżenia skóry, aktywizują procesy regeneracyjne, niwelują stany zapalne oraz stabilizują metabolizm skóry. Mają również wpływ na syntezę naturalnego czynnika nawilżającego skóry NMF. 

Poza kwasami tłuszczowymi olej z pestek malin bogaty jest w tokoferole - wychwytujące wolne rodniki, fosfolipidy - wykazujące działanie brzeciwbakteryjne, przeciwzapalne i przeciwnowotworowe. W oleju z pestek malin ilość fosfolipidów to aż 3,5% wagowych!

W składzie oleju z pestek malin można znaleźć też flawonoidy oraz karotenoidy - mające działanie przeciwutleniające, to prekursory witaminy A, między innymi β-karoten szczególnie ważny dla osób z problemami skórnymi takimi jak trądzik czy łuszczyca, oraz dla ochrony przeciwsłonecznej.

Dzięki zdolności do absorbowania promieniowania w zakresie UV-B UV-C olej z pestek malin najczęściej wykorzystywany jest jako składnik preparatów przeciwsłonecznych. Niektóre badania podają, że współczynnik SPF stanowi pomiędzy 28-50. Nie ma jednak podanej stałej wartości. 

Olej zmniejsza skutki promieniowania słonecznego na skórę, łagodzi podrażnienia, wspomaga szybszą regenerację naskórka. Zawarta w nim witamina A powoduje, że olej ten ma lepsze zdolności ochronne od innych olejów oraz pobudza skórę do szybszej regeneracji.

Olej z pestek malin wykazuje działanie antyoksydacyjne i antymutagenne a skład bogaty w karotenoidy i witaminę E pozwala na eliminację wolnych rodników.

Olej ten powoduje uelastycznienie skóry, także jej odmłodzenie.

Czego i Wam życzę :)

 

Spisałam na podstawie artykułów:

"Właściwości oleju z pestek malin wykorzystywane w kosmetyce" Natalia Kalinowska, Izabela Nowak, Aleksandra Zielińska

"Kwasy tłuszczowe w olejach roślinnych i ich znaczenie w kosmetyce" Aleksandra Zielińska, Izabela Nowak

"Wielonienasycone kwasy tłuszczowe oraz ich wpływ na skórę" Halina Bojanowicz, Barbara Wożniak

 

 

 

czytaj całość »
Dlaczego pomimo dbania o nie wciąż pękają? 0
Dlaczego pomimo dbania o nie wciąż pękają?

Chciałam zwrócić Waszą uwagę na problem, który pojawia się nie tylko w starszym wieku, chociaż wiek i niektóre choroby mają znaczenie w intensywności tego problemu.

Niektóre osoby, pomimo dbania o wygląd zewnętrzny, nakładania upiększających i odmładzających kosmetyków na twarz - te części ciała, które nie są eksponowane okrywa zapomnieniem. Jest też grupa osób, która wkłada olbrzymi wysiłek w dbanie o stopy a nie przynosi to oczekiwanych efektów.

Skupię się na problemie, z którym pomimo stosowania wielu zabiegów nie jest łatwo sobie poradzić.

Jest kilka podstawowych przyczyn pękania pięt, o których się zwykle pamięta i mówi: 

-zbyt intensywne zabiegi pielęgnacyjne prowadzące do nadmiernego wysuszenia 

-długie stanie, praca wielogodzinna w pozycji stojącej, niewłaściwe obciążenie stóp

-otyłość

-choroby stóp: ostroga piętowa, nagniotki

-niektóre choroby np. cukrzyca, niedoczynność tarczycy, łuszczyca, AZS i wiele innych

Bardzo często w tych przypadkach pomocne jest odpowiednie nawilżenie, poprawa krążenia, masaż, regeneracja.

Co, jeżeli stosowaliśmy krem z mocznikiem, maści natłuszczające, moczenie stóp w soli i nic nie pomaga?

Oczywiście polecam wizytę u specjalisty.

Powstawanie bolesnych pęknięć pięt, z którymi trudno sobie poradzić bo jak jedno pęknięcie uda się zagoić to w pobliżu powstaje kolejne, krwawiące i jeszcze bardziej bolesne uniemożliwia stąpnięcie na obolałej stopie, chodzenie.

Najważniejszy pierwszy krok to wygojenie rany. Zdezynfekować, zaopatrzyć, żeby nie doszło do zakażenia, powstania zmian ropnych. Jeśli gojenie przeciąga się, zmiana nadal pęka, boli - doskonale radzi sobie opatrunek hydrokoloidowy - plaster przycinamy troszkę większy od rany i naklejamy na pęknięcie. 1-2dni rana powinna się zasklepić.

Ale to tylko pierwszy krok. 

Bardzo często przyczyną całego problemu jest grzyb Trichophyton rubrum. To dermatofit, który powoduje choroby skóry. Dermatofity zwykle nie atakują żywych tkanek, ale kolonizują zewnętrzną warstwę skóry czyli żyją w martwym naskórku. Jeżeli na stopach występuje rumień, drobne łuski, skóra swędzi, jest sztywna i jakby martwa to możemy podejrzewać, że przyczyną naszych dolegliwości jest ten "pasażer na gapę". Nie ma co rozpaczać bo miejsc, w których do nas przylgnął nawet nie zliczymy: basen, sklep z butami, przymierzalnia w sklepie, właściwie wszędzie gdzie postawiliśmy bosą stopę. 

Najskuteczniejsze są leki z apteki. Kuracja trwa dwa tygodnie, dwa razy dziennie należy smarować stopę maścią lub kremem z terbinafiną. Lek można kupić bez recepty i nie zauważyłam, żeby cena kremu miała przełożenie na jego skuteczność - nie trzeba przepłacać - poprosić o najtańszy dostępny w aptece. Regularnie, dwa tygodnie, dwa razy dziennie. Nie będzie widocznego efektu od razu, cierpliwość popłaci. 

Dobrze jest stopy najpierw moczyć w Magnezowej soli do stóp Mydliszki, żeby ułatwić usunięcie martwego naskórka, w którym żyje grzybek, potem po dokładnym wysuszeniu nanieść krem z terbinafiną. Sól łagodzi podrażnienia, likwiduje przekrwienie, zmniejsza swędzenie. 

Po kuracji może problem powracać. 

Polecam po kuracji przeciwgrzybiczej stosowanie Masła do pielęgnacji stóp Mydliszki lub Odświeżającego masła do pielęgnacji stóp które ze względu na zawartość olejku z drzewka herbacianego (jednakowej ilości w obu masłach) ograniczy nawrót grzybicy a jednocześnie pozwoli na odpowiednie nawilżenie i natłuszczenie skóry stóp. 

 

czytaj całość »
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl